W niedzielę 7 lutego pojechałam razem z szefem i dwójką gości na wycieczkę do Brugii i Knokke. Niestety pogoda nie dopisała, było zimno, wiało i padał deszcz. No trudno. Stare miasto w Brugii jest przepiękne. Urocze kamieniczki, kanały, mostki, zapomniane zaułki i oczywiście pełno turystów. Po krótkim zwiedzaniu Rynku poszliśmy na obiad do miłej restauracyjki w jednej z kamieniczek. Tradycyjnie zamówiłam mule w białym winie jako kwintesencję belgijskiej kuchni. Najedzeni i rozgrzani winem i ciepłem z kominka wyruszyliśmy na dalsze zwiedzanie. I tu brakowało mi naszego stylu zwiedzania, powoli bez pośpiechu, każdy ma czas żeby wszystko zobaczyć, zrobić zdjęcia i oczywiście Agi, świetnie przygotowanej z zakresu informacji o zabytkach. jedynie podczas przejażdżki łódką po kanałach mogłam w spokoju po napawać się pięknymi widokami. Kiedy przyjedziecie moja wesoła gromadko musimy to miasteczko umieścić na naszej liście do zwidzenia. To tylko godzina drogi od Brukseli. Chcąc zobaczyć morze pojechaliśmy do Knokke (belgijskiego Sopotu). Kasę i burżujstwo widać na każdym kroku. Niestety zobaczenie morza utrudniła nam mgła i silny odpływ. Może następnym razem:) Tak to na ostatnim zdjęciu to morze.
Gratuluję decyzji o blogu:) A jak tam wogóle dzieci zareagowały na Twoje propozycje? Masz pozdrowienia od pana Adama HCK-u.
OdpowiedzUsuńjakie śliczne morze :)
OdpowiedzUsuń