25 maj 2010

po długim weekendzie

Witajcie,
właśnie skończył się kolejny długi weekend, tym razem pracowałam tylko w sobotę. Zajęcia z maluszkami, ze względu na niską frekwencję, były raczej nastawione na zabawę i przypomnienie kroków, niż na naukę układów. Bardzo mnie zaskoczyli kiedy pięknie zaśpiewali Krakowiaczek jeden, do którego mam ułożoną choreografię, która czeka na obecność wszystkich dzieci. Najbardziej zaskoczyła mnie Matylda, która bez problemu zaśpiewała wszystkie trzy zwrotki z pamięci. Starsze dziewczynki opanowały już prawie całego kujawiaka, na następnej próbie musimy tylko zrobić zakończenie i możemy zabierać się za układ folkowo-hip-hopowy.
W niedzielę wybrałyśmy się z Gabą ( stażystka z Wilna mieszkająca w CP) na święto portu, pływałyśmy statkiem po kanale, słuchały szant, oglądały stoiska marynarki wojennej, szkoły morskiej i nurkowania, i spiekły sobie ręce i nosy, bo w końcu było słonecznie.
A w poniedziałek pojechałyśmy do Ostendy nad morze. jako typowo zodiakalny Rak najlepiej odpoczywam nad wodą, szum fal, bezkres morza i ten błogi spokój bardzo mnie uspokoiły. Niestety skutkiem ubocznym plażowania jest wygląd Indianina i pieczenie ramion i pleców przy każdym ruchu. Wszystko musi mieć swoją dobrą i złą stronę, pocieszające jest to, że za kilka dni dolegliwości przejdą i zostanie piękna opalenizna i miłe wspomnienia. A od jutra ma znowu padać więc nie będę musiała wystawiać się na kolejne działanie słońca i szybciej zmienię kolor z czerwonego na brązowy. Za jakiś czas znowu pojadę nad morze tym razem już zahartowana.
Teraz czekam na przyjazd Siostry z przyjaciółmi, nie mogę się doczekać wspólnie spędzonego czasu i planowanych wycieczek po Belgii ( o morze też zahaczymy ).
Pozdrawiam serdecznie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz